|
|
- "Ze śmierci do życia", Krzysztof
i Kamila
Dziś
widzę, że Pan Bóg wszystko przemienił w łaskę. Gdy już nie mogłem ze
sobą wytrzymać, zacząłem do Niego wołać z głębi serca: Ulituj się, pomóż
mi. Pan Bóg od razu mnie wysłuchał. Dał mi siły, żebym zerwał wszelkie
kontakty ze środowiskiem gejowskim, z pornografią, z masturbacją. To
był cud - Pan Bóg powoli zaczął mnie prowadzić do tego, bym odkrył swoje
powołanie. Prawda o mnie zaczęła mnie wyzwalać: jestem pełnowartościowym
mężczyzną, powołanym, by być mężem i ojcem.
Byłem tym bardzo zaskoczony - przecież ja się do tego
nie nadaję, jestem zniewieściały, kobiety w ogóle mnie nie pociągają.
To przecież niemożliwe. Tyle razy słyszałem, czytałem: ty się taki urodziłeś,
jesteś gejem, nic tego nie zmieni, bądź sobą i nie próbuj się zmienić,
bo wtedy dopiero będziesz nieszczęśliwy.
więcej 
|
- "Czekamy z nadzieją", Matka
Gdy
pół roku temu najmłodszy syn powiedział o swoich skłonnościach homoseksualnych
był to dla nas, rodziców, cios i grom z jasnego nieba. Jak dobrze, że
powiedział to nam obojgu jednocześnie, siedząc w kuchni przy herbatce,
bo oniemiałam i prawie spadłam z krzesła.
Wtedy to mąż, doktor nauk biologicznych, przytomnie powiedział,
że nie ma dowodów na to, że ze skłonnościami homoseksualnymi człowiek
się rodzi i taki musi pozostać. Poza tym byliśmy zupełnie nieprzygotowani
do tematu, o którym wiedzieliśmy, że istnieje, a my nie mamy z tym nic
wspólnego. Problem nas przerastał, czuliśmy się z mężem bezradni, bezsilni,
choć syn cierpiał i potrzebował naszej pomocy. Bardzo szybko znaleźliśmy
kontakt z ODWAGĄ. Daliśmy te namiary naszemu synowi ze słowami, że mu
się może przydadzą, gdyby chciał podjąć decyzję o terapii. I czekaliśmy.
więcej 
|
|
Nadszedł wreszcie ten dzień, gdy pojechaliśmy z mężem
do Lublina. Pierwsze spotkanie z matkami - witałyśmy się, jakbyśmy się
znały od dawna. Wiadomo - miałyśmy jedno zmartwienie i jeden cel, jak
pomóc naszym dzieciom.
Spotkanie z terapeutką i pytanie - po co przyjechałyśmy?
Wszystkie zgodnie mówiłyśmy, że dla naszych dzieci. Jak im pomóc? Tylko
jedna mama powiedziała, że przyjechała dla siebie, wydawało nam się
to śmieszne. Po kilku spotkaniach stwierdziłyśmy, że i my jeździmy dla
siebie.
więcej 
|
- "Robię to tylko dla mojego dziecka",
Henryk
Jestem
ojcem, którego syn ma problemy z orientacją seksualną. Nie mówię, że
jest homoseksualistą - nie przechodzi mi to przez gardło. Nie mogę tego
zaakceptować i mam nadzieję, że to jest tylko stan przejściowy i mój
syn będzie - chce się powiedzieć - "normalny".
Wszyscy rodzice w takiej sytuacji czują się chyba trochę
jak antysemita, który dowiedział się że jest Żydem. Wcześniej zdarzało
mi się wypowiadać niepochlebnie o homoseksualistach, więc jak teraz
sobie z tym poradzić?
Szukając pomocy u lekarzy psychiatrów, dowiedziałem się,
że najlepiej wysłać syna do Anglii. Tam jest tolerancyjne społeczeństwo,
łatwiej mu będzie żyć.
więcej 
|
|
Pytanie, które towarzyszyło mi od najmłodszych lat. Szukałam
na nie odpowiedzi jako dziecko kilkuletnie, patrząc na rodziców, porównując
się do nich i do moich dwóch braci. Więcej czasu spędzałam z ojcem i
otrzymałam od niego więcej zainteresowania. W odwrotnej sytuacji byli
moi bracia, otaczani większą troską mamy. O uwagę i miłość mojej mamy
musiałam zabiegać. Nie musieli tego robić moi bracia, stąd nie czułam
się zbyt dobrze w domu. Przykładem może być spędzanie wakacji lub czasu
wolnego po szkole. Odkąd pamiętam spędzałam go poza domem na koloniach,
obozach, u krewnych lub na samotnych wypadach leśnych. Moi bracia ten
czas w większości spędzali w domu. W trakcie terapii pojawiło się w
mojej głowie hasło: "Jestem dzieckiem ulicy".
więcej 
|
- "Warto żyć w pełni", Ksiądz z
Wielkopolski
W
naszym codziennym, duszpasterskim życiu unika się zazwyczaj poruszania
tematów drażliwych i niepospolitych. Niełatwo jest spokojnie o nich
porozmawiać, nie mówiąc już o szukaniu rozwiązań. Jest jeszcze gorzej,
gdy refleksja o "trudach codzienności" dotyczy grona kapłańskiego
lub zakonnego. Potrzeba nieraz nieziemskiej odwagi i świętego sprzeciwu
wobec stereotypów czy uprzedzeń, by wyciągnąć pomocną dłoń do księdza,
który się zagubił i "związał" z alkoholem, z komputerem, z
kobietą; kapłanowi, który "stracił" prawo jazdy, zdrowie,
oszczędności; duchownemu, który "rozbił" auto, swoje powołanie
albo czyjeś małżeństwo
więcej 
|
|
Już wcześniej wiedziałem, że mój problem nie jest moją
winą i nie jestem za niego odpowiedzialny. To wynik jakiegoś zranienia
gdzieś we wczesnym dzieciństwie, niezamierzony i nieświadomy. Także
dzięki książkom, rozmowom, wiedziałem, że jakby nie w pełni jestem odpowiedzialny
za decyzje i wybory, bo nie były one podejmowane w pełnej świadomości
i pełnej wolności. Ale więcej miałem dowiedzieć się na lubelskiej terapii,
dzięki różnym psychodramom przeżyć coś czego brakowało, doświadczyć
na głębokim poziomie, wpisać w siebie, nadrobić, uzupełnić.
więcej 
|
|
Ja
w takim razie mówię: pozostaje mi heroizm Abrahama - chcę wbrew nadziei
uwierzyć nadziei, że jest to jedyna droga do bycia w pełni człowiekiem.
I nawet jeśli się nie uda, chcę tu być, bo chcę się zmieniać. A przez
te dwa lata widzę u siebie zmianę ogromną, bo czuję się dzieckiem Boga.
Jestem dzieckiem Boga, Jego obrazem i podobieństwem. I mimo bolesnej
przeszłości wiem, że On mnie kocha, On pragnie mego szczęścia, bo jak
prawdziwy Ojciec chce, bym był dorosły, dojrzały. Widzę, że On mnie
zmienia.
więcej 
|
- "Jestem synem mojego ojca", Bartek
Dziś mam 23 lata i tęsknię za moim tatą. Niby jest, ale
ciągle nieobecny emocjonalnie, on inaczej nie potrafi. Dziś wiem, że
jeśli niemożliwe jest zaprzyjaźnienie się z własnym ojcem, to na pewno
możliwe jest wybaczenie mu i pokochanie go, bez cienia żalu i pretensji.
Taką przemianę moich uczuć sprawiła długa modlitwa na adoracji (pomocne
książki: "Modlitwa prowadząca do środka" Basila Penningtona,
"Chleb na pustyni" Thomasa Mertona) oraz lektura książki:
"Podróż ku pełni męskości" Alana Medingera. Kluczem jest zrozumienie
własnego ojca, spojrzenie na niego w perspektywie szerszej, ponadpokoleniowej.
Kiedy myślę o jego dzieciństwie, kiedy zaczynam patrzeć na moją matkę,
jak na żonę mojego ojca, a nie moją matkę, to wcale mnie nie dziwi,
że był ojcem nieobecnym emocjonalnie, ciągle poirytowanym, trochę despotycznym.
On kiedyś przeszedł swoje piekło. Ta świadomość jeszcze sama w sobie
mnie nie uleczyła, jednak pozwoliła, by nienawiść ustąpiła najpierw
miejsca żalowi i smutkowi.
więcej 
|
- "Z piłką przy nodze", Kamil
Zawsze
byłem słaby, zawsze bałem się piłki, unikałem konfrontacji z nią i z
rówieśnikami na boisku. We wrześniu widziałem, jak jacyś chłopcy grali
i... tak bardzo zapragnąłem z nimi pokopać tę piłkę. Ale oczywiście
- bałem się... Znów ten lęk.
Kiedy dowiedziałem się, że jest możliwość stworzenia
drużyny z trenerem i chłopakami, którzy też chcą grać, a z różnych powodów
nie mogli - nie miałem wątpliwości - to jest dla mnie błogosławiony
czas.
więcej 
|
- "ODWAGA - Alternatywne źródło energii?",
Chudy
Moja gejowska bajeczka była o księciu schizofreniku,
który szukał swojego kopciuszka. Byłem całkowicie rozdarty wewnętrznie.
Taki współczesny Konrad Wallenrod szukający miłości i akceptacji z jednej
strony u ludzi, a z drugiej u Boga. Skutek zawsze był ten sam. Bolesne
rozczarowanie, gorzkie wyrzuty sumienia prowadzące do potwornych bólów
głowy i stanów depresyjnych. To był dramat. Moja bajka skończyła się
w momencie, gdy przekroczyłem próg Ośrodka na Sławinku ze słowami na
ustach: "Zróbcie ze mną, co chcecie, bo ja już sam sobie nie pomogę".
więcej 
|
Listy od ojców
W ramach pracy grupy na etapie wsparcia sugeruje się
(np. Cohen), by podjąć temat źródeł tzw. zranień emocjonalnych ze strony
osób własnej płci. Chodzi o zrozumienie pewnych postaw, by następnie
dojrzalej je przepracować. W przypadku mężczyzny, najbliższą osobą płci
męskiej jest własny ojciec. Dlatego w naszej grupie wsparcia próbowaliśmy
jak gdyby "wczuć się" w postaci naszych ojców (żyjących czy
zmarłych), szczególnie w aspekcie relacji do nas samych. W przypadku
zupełnej nieznajomości ojca, rolę tę przejął ojczym jako osoba męska,
najbardziej obecna na etapie wzrastania.
Jako wprowadzenie do tematu wykorzystano myśli zawarte
w książce J. Eldredgea "Dzikie serce" (rozdział pt. "Rana").
Następnie w zadaniu domowym należało zredagować list (od swojego ojca
do siebie) taki, jaki bardzo chcielibyśmy kiedyś w życiu otrzymać. Na
pewno nie było to zadanie łatwe. Jednak potraktowane zostało bardzo
poważnie i odpowiedzialnie. Owoce prac na kolejnym zjeździe grupy zostały
(dobrowolnie) odczytane w czasie wspólnego spotkania, bez dodatkowych
komentarzy.
Trzeba przyznać, że wydarzenie prezentacji listów było
czasem szczególnego wzruszenia zarówno ze strony odczytujących, jak
i słuchaczy. Spotkanie zakończone zostało Modlitwą Pańską w intencji
naszych ojców.
Autorom wszystkich prac należą się słowa podziękowania.
Za każdym z listów kryje się przecież historia życia konkretnych osób
z całą gamą różnorodnych przeżyć. Historia osobista i naznaczona nieraz
bardzo dotkliwą raną. Jednak nie jest to rana śmiertelna. Dowodem tego
jest odważne zmierzenie się z zadanym tematem, za co trzeba wyrazić
głębokie uznanie i szacunek.
Wyniki niektórych prac, których autorzy zechcieli się
podzielić na forum czasopisma, mogą być przydatne wszystkim mężczyznom
- ojcom (aktualnym czy potencjalnym) w przemyśleniu roli i zadań, jakich
podejmują się w relacjach małżeńskich i rodzicielskich.
Ks. Paweł Niewinowski
|
- "Listy od ojców - Drogi Synu!",
Tato
Nie
umiem pisać długich listów, ubierać swoich myśli w piękne słowa i używać
wyszukanych przenośni. To jest już Twoja domena. Odpiszę najlepiej jak
potrafię. Najważniejsze dla mnie jest, abyś poczuł, jak zawsze byłeś
i jesteś nadal dla mnie ważny.
Czytając list, który do mnie napisałeś, uświadomiłem
sobie, ile znaczyłem i znaczę dla mojego syna. Zrozumiałem także, iż
przestałeś być już chłopcem, a stałeś się mężczyzną.
więcej 
|
- "Listy od ojców - Cześć Krzysiek!",
Tata
Wybacz mi Synu, że będąc dzieckiem, nigdy nie mogłeś
doświadczyć mojej bliskości, ciepła, bezpieczeństwa. Nigdy ze sobą nie
graliśmy w piłkę, nie majsterkowaliśmy. Nigdy będąc małym, nie miałeś
okazji być na kolanach ojca, w zamian za to często na Ciebie wrzeszczałem
i kląłem.
Pamiętam, jak kilka lat temu podczas domowej sprzeczki,
podpity, powiedziałem Ci słowa, że nic do mnie nie masz, bo nie jesteś
moim synem. Wiem, że nigdy coś takiego nie powinno się wydarzyć, przepraszam.
więcej 
|
- "Listy od ojców - Mój drogi synku!",
Ryszard
Wyobrażam
sobie, jak wielkie musi być teraz Twoje zdziwienie tym listem. Ja przeżyłem
podobne, kiedy stanąłem na Sądzie przed Bogiem, kiedy jeszcze raz zobaczyłem
całe swoje życie, wszystkie czyny dobre, ale również i te złe oraz ich
konsekwencje, gdy usłyszałem polecenie, by napisać do Ciebie list i
spróbo-wać naprawić to, czego nie zrobiłem, żyjąc na ziemi.
Muszę przyznać, że to wcale nie jest łatwe. Właściwie
nie wiem od czego zacząć: czy od wyznania Ci tego, czego prawie nigdy
ode mnie nie słyszałeś - że Cię kocham i jestem z Ciebie dumny, czy
od przeprosin za moją nieobecność, za mój alkoholizm, za to, że nie
chciałem się leczyć, choć tego pragnąłeś, czy od tłumaczenia się, dlaczego
to wszystko tak się potoczyło?
więcej 
|
- "Listy od ojców - Kochany Synu!",
Aleksander
Patrząc z zaświatów, widzę wyraźnie, jaką krzywdę, ja
i Twoja matka, wyrządziliśmy Tobie. Życia nie da się jednak powtórzyć.
My się kochaliśmy. Jesteś owocem tej miłości. Niestety nie wiem, dlaczego
Twoja matka nie chciała za mnie wyjść. Dlaczego mi nie zaufała? Być
może z powodu dwojga dzieci, które już miała i które chroniła. Dla mnie
to była trudna sytuacja. Wprawdzie miałem dziecko z kobietą, którą kochałem,
ale nie mogłem z nimi razem być. Później ożeniłem się z inną kobietą,
z którą miałem dwoje dzieci. Po kilkunastu latach zwróciłeś się do mnie
z prośbą o spotkanie. Przestraszyłem się Twoich oczekiwań zarówno tych
w sferze emocjonalnej, jak i materialnej.
więcej 
|
- "Listy od ojców - Witaj!", Tata
Synu!
Chciałbym Cię odzyskać, powalczyć o Ciebie. Chcę być z Tobą w jakiś
sposób. Może uda mi się dać Ci trochę poczucia bezpieczeństwa, którego
nie dałem Ci kiedyś. Wydawało mi się, że nasze relacje są normalne.
Teraz wiem, że mi się tylko tak wydawało. Uświadomiłem sobie, że zbudowałem
mur i przez to nigdy nie byliśmy blisko. Wszystko odbywało się na zasadzie
tresury, wydawałem rozkazy i nakazy. I nawet na tym polu bardzo często
brakowało konsekwencji. Nasze kontakty czasami pozornie wydawały się
poprawne. Ale teraz widzę, że faktycznie były to tylko pozory, wszystko
właściwie było nijakie.
więcej 
|
- "Listy od ojców - Witaj drogi Michale!",
Tata
Chciałbym, żebyś ten list przeczytał do końca. Zaczynam
więc, choć trochę się denerwuję. Kiedy się urodziłeś, byłem bardzo dumny,
że mam syna! Chwaliłem się komu mogłem. Wiesz, że ciężko pracowałem,
żebyś miał wszystko. Wiem, że byłem bardzo wymagający. Widziałem, jak
dajesz z siebie wszystko, aby mnie zadowolić, a ja Cię krytykowałem,
porównywałem do innych chłopaków. Czułem, jak zniechęcasz się do mnie,
oddalasz.
więcej 
|
| świadectwa
z poprzednich numerów "Światła w ciemności"
góra strony
|