| Na początku tego listu chcę Cię przeprosić
za moją tak "bliską" nieobecność. To trochę dziwne, że mieszkamy
w tym samym domu, a się nie znamy.
Chciałbym,
żebyś ten list przeczytał do końca. Zaczynam więc, choć trochę się denerwuję.
Kiedy się urodziłeś, byłem bardzo dumny, że mam syna! Chwaliłem się
komu mogłem. Wiesz, że ciężko pracowałem, żebyś miał wszystko. Wiem,
że byłem bardzo wymagający. Widziałem, jak dajesz z siebie wszystko,
aby mnie zadowolić, a ja Cię krytykowałem, porównywałem do innych chłopaków.
Czułem, jak zniechęcasz się do mnie, oddalasz.
Teraz już wiem, że nie dałem Ci najdroższego skarbu,
który był tuż obok - miłości ojca do syna!
Pragnę nauczyć Cię tylu rzeczy. Chcę nadrobić ten stracony
czas i chciałbym, abyśmy razem coś zrobili. Poczyniłem mały krok kupiłem
Corvette' 72. O takiej zawsze marzyłeś, a ja nie ukrywam, że też. Jest
strasznie zaniedbana, prawdziwy wrak. Nie dam rady sam jej naprawić.
Potrzebuję dobrego pomocnika, a najlepszym jakiego znam, jesteś Ty,
Synu!
Z tą Corvettą jest tak, jak z naszymi relacjami. Marzymy
o nich, ale sami nie damy rady ich naprawić. Wiedz o tym, że teraz nie
zawiedziesz się na mnie. Liczę na Ciebie, Synu!
P.S. Jeśli przeczytałeś list do tego miejsca, to bardzo
Ci dziękuję. Drzwi do mojego pokoju są zawsze otwarte. Czekam na Ciebie,
mój Synu!
Pozdrawiam!
Tata
góra strony
powrót
|